BLOG
KORZYSTASZ Z KONT NA SOCIAL MEDIA? ZNAJDĄ CIĘ BEZ PROBLEMU!

Internet wydaje się być prawdziwie bezpieczną przestrzenią. Anonimowość sieci w równiej mierze wydaje się cieszyć uczciwych obywateli jak i tych, którzy mają coś na sumieniu. Pozorna pewność swojej nietykalności zgubiła jednak wielu użytkowników Internetu. Myślisz, że jeżeli nie podałeś jawnie swojego adresu zamieszkania to nikt go nie pozna? Mylisz się…

Jeżeli aktywnie korzystasz z portali społecznościowych, to znajdą Cię bez problemu!

Jeżeli ktoś chce zniknąć – musi też zniknąć z sieci. Nie wystarczy bowiem utajnić swojego miejsca zamieszkania aby skutecznie zabezpieczyć się przed wytropieniem. Uczciwi obywatele zwykle nie mają z tym poważnych problemów, ale osoby podejrzewane o oszustwa czy niewierni małżonkowie powinni jednak bać się potęgi wirtualnej rzeczywistości. Dlaczego tak się dzieje i co zdradzić może szczegóły z życia użytkownika social media?

Zdjęcie prawdę ci powie

Fotografie na Facebooku to prawdziwy szał. Każdy wrzuca co ciekawsze kadry z imprez, wycieczek, codziennych czynności czy odwiedzanych miejsc. Dla detektywa to prawdziwy raj. Dla jego skutecznej pracy niezbędna jest duża ilość informacji o obserwowanej osobie. Gdzie chodzi, z kim się spotyka, co lubi. To wszystko bardzo kluczowe dane, mogące pomóc w skutecznym rozwiązywaniu wielu spraw.

Jeżeli przykładowy pan Kowalski zamieszcza zdjęcie sprzed swojego domu, chwaląc się całemu światu nową kosiarką to może się okazać, że podał całą masę informacji o swoim miejscu zamieszkania. Tajemnica jego lokalizacji może kryć się w szczegółach i tle niewinnej fotografii. Tablica na domu, charakterystyczne otoczenie lub rejestracja zaparkowanego samochodu mogą bardzo konkretnie przybliżyć detektywom miejsce wykonania konkretnego zdjęcia.

Pokaż gdzie bywasz, a pójdę za Tobą!

Dobrze jest się pochwalić wesołym życiem. I to też bardzo często czynią użytkownicy Facebooka czy posiadacze blogów. A przecież z takich informacji również można zrobić konkretny użytek. Nasz wymyślony Kowalski może zdradzić się pozornie niewinnym opisem pod fotografią. Wystarczy tylko że, przy zdjęciu z roztańczonej zabawy na dyskotece dopisze „W klubie X jak co sobotę”. Jakaż to trudność dla wprawnego detektywa, by już w kolejny weekend poczekać pod konkretnym klubem na poszukiwanego? Szczególnie, że takie dane podają często nie sami obserwowani, ale ich znajomi. Komentarze pod wpisami nawet najostrożniejszych użytkowników mogą być pełne podobnych wskazówek.

Zdradliwe znajomości

Dla profesjonalisty nie liczy się jedynie konkretna obserwowana osoba – równie ważne jest jej otoczenie. Znajomi, przyjaciele i rodzina to również źródło konkretnych informacji. Pan Kowalski nie musi pisać notatek i dodawać zdjęć na swoich profilach Internetowych. Mogą to zrobić jego najbliżsi. Nie znając adresu naszego Kowalskiego i nie mając żadnych informacji na temat tego gdzie się pojawia, możemy skorzystać z danych powiązanych z nim osób. Na przykład może być to adres szkoły jego dzieci. Mając tą informację i zdjęcia pociech (a najmłodsi wrzucają je zwykle w ilościach hurtowych) nie musimy już śledzić pana Kowalskiego – do jego domu doprowadzi nas ktoś inny. Oznaczeni na zdjęciach kolegów z pracy, złapani w kadrze aparatu przez fotoreportera lub przypadkowego imprezowicza możemy łatwo ujawnić swój profil zachowania, ulubione miejsca pobytu lub powiązania z innymi ludźmi. Przypadkowo wykonana fotografia może ujawnić kłamstwa, zdrady i inne ciemne sprawki, które teoretycznie zostały perfekcyjnie ukryte przed oczami ogółu.

Pogaduszki w cyberprzestrzeni

Anonimowość to miecz obosieczny w korzystaniu z portali społecznościowych. Wiele napisano o konieczności zachowania uwagi w Internecie, gdyż nigdy nie wiadomo kto siedzi po przeciwnej stronie łącza. I faktycznie może być to każdy – zwykły chłopak, szukająca miłości dziewczyna, seryjny morderca lub… detektyw w trakcie wykonywania pracy. W sieci łatwo jest kogoś zaczepić i zamienić kilka słów. Rzadko który mężczyzna odmówi pomocy ładnej dziewczynie, która prosi go o poradę w sieci. To jedna z możliwości na dyskretne uzyskanie ważnych informacji. I wcale nie trzeba wprost pytać o adres czy upodobania. Nasz przykładowy pan Kowalski mógł nie podać nazwy i adresu klubu do którego chadza co sobotę. Ale przecież może zaczepić go „przypadkowa” miłośniczka imprez, która zapyta czy zna dobre kluby w mieście. Na kanwie krótkiej wymiany miłych zdań, zapyta pana Kowalskiego jaki jest jego ulubiony lokal.

A gdy się uprzejmie pożegnają, „rozmówczyni” poprawi kapelusz, zmarszczy wąsy i wszystko zanotuje…

Diabeł zawsze siedzi w szczegółach

Jeżeli korzystasz z portali, blogów czy kont na social media, nie możesz nigdy być pewien swojej anonimowości. Praca detektywa jest tożsama w wielu aspektach z pracą policyjnych śledczych – z urywków, kontekstów i szczegółów składają kompletny obraz sytuacji. I zwykle każdy kolejny wskakujący na miejsce klocek, coraz wyraźniej przybliża pełen obraz osoby której dotyczy ta misterna układanka. To drobiazgi zwykle mówią najwięcej o ludziach, miejscach i sytuacjach. Internet to okno na świat, które jest przejrzyste w obie strony. Myślisz, że Cię nie znajdą?

Znajdą bez problemu!